Przejdź do treści
Cera

Uszkodzona bariera hydrolipidowa: objawy i plan odbudowy krok po kroku

W skrócie

Bariera hydrolipidowa to ochronny płaszcz skóry z tłuszczów i wody. Sprawdź, jak rozpoznać jej uszkodzenie i co możesz zrobić, by wesprzeć jej odbudowę w

Opublikowano
Aktualizacja
Czytanie
10 min
Ryc. 1. Uszkodzona bariera hydrolipidowa: objawy i plan odbudowy krok po kroku

Co to właściwie jest bariera hydrolipidowa i za co odpowiada?

Bariera hydrolipidowa to ochronny płaszcz z tłuszczów i wody, który otula warstwę rogową naskórka, czyli najbardziej zewnętrzną część skóry. Tłuszcze pochodzą głównie z sebum, naturalnej wydzieliny skóry. Ten płaszcz działa jak mur: komórki naskórka to cegły, a lipidy, czyli tłuszcze, to cement, który je spaja. Wśród nich są ceramidy, cholesterol i wolne kwasy tłuszczowe.

Za co odpowiada ten mur? Przede wszystkim zatrzymuje wodę w skórze. Ogranicza jej nadmierne parowanie, które w kosmetologii opisuje się skrótem TEWL, czyli przeznaskórkowa utrata wody. Im większa ta utrata, tym bardziej skóra wysycha i traci napięcie. Bariera chroni też przed czynnikami zewnętrznymi, takimi jak wiatr czy promieniowanie.

Ceramidy zasługują na osobne zdanie, bo stanowią około 50 procent lipidów warstwy rogowej, jak podaje Rue de Skin Cosmetics. To główny budulec bariery, a ich niedobór to podstawowa przyczyna jej uszkodzenia. Gdy poziom ceramidów spada, bariera słabnie, a skóra staje się sucha, podrażniona i bardziej podatna na przedwczesne starzenie.

Warto od razu rozwiać jedno nieporozumienie: uszkodzona bariera hydrolipidowa nie dotyczy wyłącznie skóry suchej. Może występować także przy cerze tłustej, mieszanej i trądzikowej. Odwodniona skóra nie zawsze jest sucha, czasem produkuje więcej sebum, co daje połączenie błyszczenia, uczucia napięcia i odwodnienia.

Po czym poznać, że bariera hydrolipidowa jest uszkodzona?

Bariera hydrolipidowa to ochronny płaszcz z tłuszczów pochodzących z sebum i wody, który otula warstwę rogową naskórka. W jej skład wchodzą lipidy, między innymi ceramidy, cholesterol i wolne kwasy tłuszczowe, które spajają komórki naskórka jak cement w murze. Kiedy tego cementu ubywa, płaszcz ochronny słabnie i skóra zaczyna tracić wodę szybciej niż zwykle. Ten nadmierny ubytek wody przez naskórek określa się skrótem TEWL, czyli przeznaskórkowa utrata wody.

Pierwszy sygnał to suchość i szorstkość, bo skóra nie zatrzymuje wody. Drugi to nadwrażliwość: reagujesz podrażnieniem na kosmetyki, które wcześniej tolerowałaś bez problemu. Do tego dochodzą zaczerwienienia i uczucie pieczenia lub świądu. Bywa też uczucie ściągnięcia zaraz po myciu twarzy.

Uwaga na pułapkę: uszkodzona bariera hydrolipidowa nie dotyczy wyłącznie cery suchej. Pojawia się też przy cerze tłustej, mieszanej i trądzikowej. Odwodniona skóra może jednocześnie produkować więcej sebum, więc widzisz błyszczenie, a czujesz napięcie i przesuszenie.

Skąd bierze się problem? Często z rutyny. Zbyt agresywne oczyszczanie silnymi detergentami, na przykład SLS i SLES, czyli substancjami myjącymi, które mocno odtłuszczają skórę, oraz kosmetyki na bazie alkoholu wypłukują lipidy płaszcza ochronnego i zaburzają lekko kwaśne pH skóry. Podobnie działa zbyt częste złuszczanie i nieumiejętne stosowanie retinolu lub kwasów.

Do tego dochodzą czynniki wewnętrzne: przewlekły stres, niedobory snu, dieta uboga w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe i niedostateczne nawodnienie organizmu.

Zanim sięgniesz po nowe serum, sprawdź jedną rzecz: czy po myciu twarzy czujesz ściągnięcie, a skóra reaguje podrażnieniem na produkty, które dotąd jej nie drażniły. Jeśli tak, zapisz sobie na kartce, czego używasz rano i wieczorem, i odstaw na chwilę wszystko, co złuszcza. Przy uporczywych objawach warto skonsultować się z dermatologiem.

A young woman in a bathroom applying skincare cream with a towel on her head, focusing on self-care.
Fot. Ron Lach

Co najczęściej osłabia barierę hydrolipidową?

Najczęstszy winowajca siedzi w łazience. Regularne mycie twarzy silnymi detergentami, czyli substancjami myjącymi takimi jak SLS i SLES, wypłukuje lipidy płaszcza ochronnego. Skóra traci też lekko kwaśne pH, a to środowisko sprzyja rozwojowi bakterii i grzybów.

Podobnie działa kosmetyk na bazie alkoholu, który pozbawia skórę naturalnych tłuszczów i prowadzi do wysuszenia oraz podrażnień. Nie pomaga też nadmiar złuszczania. Zbyt częste i mocne złuszczanie oraz nieumiejętne stosowanie retinolu czy kwasów może naruszyć barierę ochronną skóry.

Osobno trzeba powiedzieć o kwasach złuszczających. AHA i BHA, czyli kwasy złuszczające powierzchniowe i te wnikające w pory, rozluźniają połączenia między komórkami naskórka. Gdy bariera jest już naruszona, dodatkowe złuszczanie pogłębia problem.

Do zaburzeń prowadzi też niewłaściwa pielęgnacja, która objawia się przesuszeniem skóry z uczuciem ściągnięcia, a czasem pieczeniem i świądem. Nieprawidłowo dobrane kosmetyki osłabiają równowagę mikrobiomu skóry lub nadmiernie złuszczają naskórek, a wtedy bariera hydrolipidowa przestaje pełnić swoją funkcję.

Nie wszystko dzieje się od zewnątrz. Do przyczyn wewnętrznych zalicza się przewlekły stres, niedobory snu, dietę ubogą w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe oraz niedostateczne nawodnienie organizmu. Wiek też ma znaczenie, bo spadek poziomu lipidów i mniejsza ilość ceramidów sprzyjają uszkodzeniu bariery.

Do tego dochodzą czynniki genetyczne. Według BasicLab do 50 procent Europejczyków ma mutację genu kodującego filagrynę, co może prowadzić do naturalnego osłabienia bariery hydrolipidowej. Dieta uboga w witaminy D, A, E, C, niektóre minerały oraz kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6 również może pogarszać jej stan.

Zaburzenia zdarzają się też w trakcie terapii dermatologicznych z użyciem izotretinoiny lub miejscowo stosowanych substancji sterydowych. Przy uporczywych lub niepokojących objawach warto skonsultować się z lekarzem lub dermatologiem.

Od czego zacząć odbudowę bariery hydrolipidowej?

Zacznijmy od tego, co w ogóle uszkadza barierę, bo bez tego każdy krem to loteria. Najczęstszy winowajca to zbyt agresywne oczyszczanie: silne detergenty, czyli substancje myjące, takie jak SLS i SLES, oraz kosmetyki na bazie alkoholu wypłukują lipidy płaszcza ochronnego i zaburzają lekko kwaśne pH skóry, co sprzyja rozwojowi bakterii i grzybów. Podobnie działa nadmierne złuszczanie naskórka i nieumiejętne stosowanie retinolu lub kwasów.

Bariera słabnie też z przyczyn wewnętrznych: przy przewlekłym stresie, niedoborach snu, diecie ubogiej w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe i przy niedostatecznym nawodnieniu organizmu. Warto dodać, że problem dotyczy nie tylko cery suchej, bo zaburzona bariera występuje również przy cerze tłustej, mieszanej i trądzikowej.

Jak odbudować barierę hydrolipidową? Zmiany wprowadzaj w tej kolejności:

  1. Odstaw na minimum 2 do 4 tygodni kwasy złuszczające, czyli preparaty z kwasami AHA i BHA, które rozluźniają połączenia między komórkami naskórka. Przy naruszonej barierze dodatkowe złuszczanie tylko pogłębia problem.
  2. Zamień żel myjący na łagodniejszy produkt, który nie wypłukuje lipidów płaszcza ochronnego.
  3. Wróć do podstawowego nawilżenia i natłuszczenia, zamiast dokładać kolejne silne składniki aktywne.
  4. Dopiero po uspokojeniu skóry wracaj do retinoidów i witaminy C, bo na osłabionej barierze mogą one nasilać podrażnienia.

Przy lekkich uszkodzeniach skóra może odbudować barierę w 2 do 4 tygodni przy odpowiedniej pielęgnacji, wynika z materiałów Rue de Skin Cosmetics. Jeśli po tym czasie nadal masz suchość, szorstkość i zaczerwienienia z pieczeniem lub świądem, warto skonsultować się z dermatologiem.

Jakie składniki w kosmetykach wspierają odbudowę bariery?

Ceramidy to tłuszcze, które w warstwie rogowej naskórka pełnią rolę cementu międzykomórkowego. Scalają komórki i uszczelniają skórę, ograniczając ucieczkę wody. Gdy ich poziom spada, bariera ochronna słabnie, a skóra staje się sucha, podrażniona i bardziej podatna na przedwczesne starzenie.

Warto wiedzieć, że ceramidy stanowią około 50 procent lipidów warstwy rogowej, więc to one odpowiadają za większość jej szczelności. Ich niedobór jest jedną z podstawowych przyczyn uszkodzenia bariery. Dlatego w kosmetykach szukajmy ich na początku listy składników, obok cholesterolu i wolnych kwasów tłuszczowych.

Te trzy grupy lipidów współtworzą płaszcz ochronny skóry razem ze skwalenem, glicerydami i woskami. W formule działają najlepiej, gdy występują obok siebie, bo bariera to układ, a nie pojedynczy składnik. Krem z samymi ceramidami bez składnika nawilżającego i takiego, który zmniejsza parowanie wody, zwykle robi mniej niż obiecuje etykieta.

Do tego potrzebne jest nawilżenie od środka. Kwas hialuronowy wiąże wodę w naskórku, a naturalny czynnik nawilżający, czyli mieszanka aminokwasów i minerałów obecna w skórze, utrzymuje ją w górnych warstwach. Bez tego uszczelnienie lipidowe nie zatrzyma wody, jeśli wcześniej nie ma jej co zatrzymywać.

Drugi filar to dieta i nawodnienie. Niedobory witamin D, A, E i C, niektórych minerałów oraz kwasów omega-3 i omega-6 mogą pogarszać stan bariery, podobnie jak zbyt mała ilość wypijanej wody. Kwasy omega-3 mają duży wpływ na jej integralność, a olej lniany, jak podaje BasicLab, zmniejsza przeznaskórkową utratę wody i poprawia nawilżenie.

Na koniec jedna rzecz do sprawdzenia: przy kolejnym zakupie przeczytaj etykietę i sprawdź, czy obok ceramidów stoją składnik nawilżający i tłuszczowy. Jeśli nie, odłóż produkt na półkę i poszukaj formuły, która łączy oba te elementy.

Ile trwa odbudowa bariery i czego w tym czasie unikać?

Przy lekkich uszkodzeniach skóra może odbudować barierę hydrolipidową w 2 do 4 tygodni, jeśli pielęgnacja jej w tym nie przeszkadza (Rue de Skin Cosmetics). To ważne, bo wiele osób dokłada wtedy kolejne produkty, a efekt jest odwrotny. Na czas naprawy odstaw kwasy złuszczające AHA i BHA, czyli substancje rozluźniające połączenia między komórkami naskórka, na minimum 2 do 4 tygodni. Przy reaktywnej cerze dodatkowe złuszczanie tylko pogłębia problem (Rue de Skin Cosmetics).

Zrezygnuj też z mocnych detergentów, takich jak SLS i SLES, czyli silnych substancji myjących, oraz z kosmetyków na bazie alkoholu. One pozbawiają skórę naturalnych lipidów, prowadząc do wysuszenia i podrażnienia (eKlinika). Regularne mycie zbyt silnym produktem wypłukuje lipidy płaszcza ochronnego i zaburza lekko kwaśne pH skóry, tworząc środowisko sprzyjające rozwojowi bakterii i grzybów (DOZ.pl). Jeśli więc po umyciu twarz jest ściągnięta, to znak, że produkt jest za mocny.

Uważaj z retinolem i kwasami. Zbyt częste złuszczanie oraz nieumiejętne stosowanie tych składników może naruszyć barierę ochronną skóry (DOZ.pl). Pamiętaj, że bez nawilżonej i zregenerowanej bariery silne składniki aktywne, na przykład retinoidy czy witamina C, mogą nie działać skutecznie, a nawet nasilać podrażnienia (Rossmann.pl). Najpierw bariera, potem aktywy.

Zacznij od jednej zmiany: sprawdź na etykiecie swojego żelu do mycia, czy na początku listy składników stoją SLS lub SLES. Jeśli tak, odstaw go na czas naprawy i wróć do łagodniejszego oczyszczania.

Czytaj dalej