Przejdź do treści
Cera

Co na przebarwienia na twarzy: składniki i zabiegi o potwierdzonej

W skrócie

Przebarwienia na twarzy to skupiska melaniny, które nasila słońce. Sprawdź, które składniki kosmetyków i zabiegi naprawdę działają na przebarwienia.

Opublikowano
Aktualizacja
Czytanie
10 min
Ryc. 1. Co na przebarwienia na twarzy: składniki i zabiegi o potwierdzonej

Co to są przebarwienia na twarzy i skąd się biorą?

Przebarwienia na twarzy to miejscowe nagromadzenie melaniny, czyli naturalnego barwnika, który odpowiada za kolor skóry, włosów i oczu. Powstają, gdy w jednym miejscu melanina zbiera się w większej ilości niż wokół. Nie są osobnym schorzeniem, tylko widocznym skutkiem tego, co dzieje się w skórze.

Głównym winowajcą jest słońce. Promieniowanie UV, czyli niewidzialna część światła słonecznego, pobudza produkcję melaniny. Efekt bywa podwójny: mogą pojawić się nowe plamy, a te już istniejące stają się ciemniejsze.

Dlatego ekspozycja słoneczna bez filtra SPF 50+, czyli preparatu chroniącego skórę przed promieniowaniem, sprzyja utrwalaniu się plam. Podobnie działa nieprawidłowa pielęgnacja i osłabiona bariera naskórkowa.

Drugi powód to hormony. Zmiany hormonalne w ciąży, przy antykoncepcji i w menopauzie sprzyjają powstawaniu przebarwień. Odpowiadają za to przede wszystkim estrogeny i progesteron. Skutkiem bywa ostuda, czyli melasma: duże, nieregularne plamy na czole, policzkach, górnej wardze i brodzie.

Ten typ jest trudny do usunięcia samą pielęgnacją, bo pigment zalega głębiej. U części kobiet blednie samoistnie, gdy poziom hormonów wraca do normy, na przykład po ciąży lub po odstawieniu leków hormonalnych.

Trzecia grupa to przebarwienia pozapalne. Powstają po trądziku, urazach i skaleczeniach, bo skóra w miejscu gojenia produkuje nadmierną ilość melaniny. Utrzymują się zwykle od kilku miesięcy do roku, a ich intensywność maleje wraz z regeneracją skóry.

Osobno wymienić trzeba plamy soczewicowate, czyli przebarwienia posłoneczne na odsłoniętych partiach skóry, których liczba wzrasta z wiekiem. Do tego dochodzą leki i zioła o działaniu fotouczulającym, na przykład dziurawiec, które zwiększają wrażliwość skóry na słońce.

Przebarwienia na twarzy występują częściej u kobiet niż u mężczyzn, ze względu na zmiany hormonalne na różnych etapach życia. Warto wiedzieć, że nie chodzi tylko o wygląd estetyczny.

W klasycznym badaniu Fink, Grammer i Matts z 2006 roku wykazano, że sama dystrybucja koloru skóry, bez udziału zmarszczek i zmian kształtu, wpływa na ocenę wieku, atrakcyjności oraz zdrowia. W badaniu wykorzystano zdjęcia 170 kobiet w wieku od 11 do 76 lat, przy średniej około 37 lat. Twarze o bardziej jednolitym kolorycie oceniano jako młodsze, zdrowsze i bardziej atrakcyjne, mimo identycznej struktury skóry.

Close-up of a woman applying skincare serum with a pipette, focusing on body care and cosmetic application.
Fot. SHVETS production

Jak rozpoznać, z jakim rodzajem przebarwień masz do czynienia?

Zacznijmy od tego, co widzisz w lustrze. Przebarwienia to miejscowe nagromadzenie melaniny. Samo słowo „przebarwienie” niewiele jednak mówi o tym, co dzieje się w skórze i czy pielęgnacja ma szansę cokolwiek zmienić. Inaczej pracuje się z plamą, która siedzi płytko, a inaczej z taką, która zalega głębiej.

Przyjrzyj się kształtowi, kolorowi i temu, kiedy plamy się pojawiły. To podpowiada, z którą grupą masz często do czynienia:

  • Ostuda, czyli melasma, to duże nieregularne plamy na czole, policzkach, górnej wardze i brodzie, związane głównie z zaburzeniami hormonalnymi i ekspozycją na słońce. Ten typ jest trudny do usunięcia samą pielęgnacją, bo pigment zalega w warstwie skóry właściwej.
  • Przebarwienia pozapalne zostają po trądziku, urazach i skaleczeniach, bo skóra w miejscu gojenia produkuje nadmierną ilość melaniny. Utrzymują się zwykle od kilku miesięcy do roku, a ich intensywność maleje wraz z regeneracją skóry.
  • Plamy soczewicowate to przebarwienia posłoneczne, które pojawiają się głównie na odsłoniętych partiach skóry, a ich liczba wzrasta z wiekiem.
  • Przebarwienia hormonalne dotyczą często kobiet w wieku 20-30 lat, a odpowiadają za nie przede wszystkim estrogeny i progesteron. Melazma ciążowa, zwana chloasmą, pojawia się u 10-15 procent ciężarnych kobiet, głównie w drugim i trzecim trymestrze.

Nie każda plama wymaga takiego samego podejścia. Melazma często ustępuje samoistnie, kiedy poziom hormonów w organizmie kobiety wraca do normy, na przykład po ciąży lub po odstawieniu leków hormonalnych. Przy pozapalnych wiele robi czas i spokojna regeneracja. Zanim więc kupisz krem na przebarwienia, sprawdź, czy Twoja plama jest duża i rozmyta, czy raczej drobna i wyraźna, i czy pojawiła się po słońcu, po stanie zapalnym, czy w okresie zmian hormonalnych.

Do tego dochodzą czynniki, które utrwalają każdy typ: ekspozycja słoneczna bez filtra SPF 50+, nieprawidłowa pielęgnacja i osłabiona bariera naskórkowa. Zanim sięgniesz po serum z kwasem azelainowym czy niacynamidem, zapisz sobie, gdzie dokładnie masz plamy i od kiedy. Przy uporczywych lub niepokojących zmianach warto skonsultować się z lekarzem lub dermatologiem.

Które składniki w kosmetykach mają potwierdzone działanie rozjaśniające?

Skoro przebarwienia to miejscowe nagromadzenie melaniny, pytanie brzmi: co realnie da się z tym zrobić w kosmetyczce. Klucz tkwi w składnikach, które mają udokumentowany wpływ na melaninę.

Witamina C hamuje syntezę melaniny i wspiera rozjaśnianie przebarwień. Dodatkowo wzmacnia działanie filtrów przeciwsłonecznych, więc ma sens także wtedy, gdy plamy już są.

Retinol działa inaczej. Przyspiesza namnażanie nowych komórek, dzięki czemu rozjaśnia skórę i wyrównuje jej koloryt. To składnik z zupełnie innej grupy niż witamina C.

Do tego dochodzą kwas azelainowy i niacynamid, czyli składniki, które w kosmetykach na przebarwienia pojawiają się często. Każdy z nich działa na melaninę w inny sposób, dlatego łączenie ich w jednej rutynie bywa skuteczniejsze niż stawianie na jeden produkt.

Sama pielęgnacja ma jednak granicę. Melazma, czyli ostuda, jest trudnym rodzajem przebarwień do usunięcia kosmetykami, bo pigment zalega w warstwie skóry właściwej. Przy tego typu plamach przydają się zabiegi, a nie tylko krem czy serum.

I rzecz, którą na etykiecie czytamy przede wszystkim: filtr. Ekspozycja słoneczna bez filtra o wysokiej ochronie, nieprawidłowa pielęgnacja i osłabiona bariera naskórkowa sprzyjają utrwalaniu się plam. Bez ochrony przed słońcem nawet dobrze dobrane składniki nie mają szans.

Co z domowych sposobów może zaszkodzić zamiast pomóc?

Naturalna witamina C brzmi jak coś, co można po prostu wycisnąć z cytryny i nałożyć na twarz. Tyle że sok z cytryny jest fotouczulający, czyli po jego nałożeniu skóra staje się bardziej wrażliwa na światło słoneczne. Wystawienie takiej skóry na słońce może skończyć się gorszymi przebarwieniami i podrażnieniami niż te, które chciało się usunąć.

Mechanizm jest prosty. Skóra pod wpływem promieniowania ultrafioletowego, czyli tej części światła słonecznego, która odpowiada za opalanie i uszkodzenia, uruchamia produkcję melaniny. Melanina to barwnik, który w jednym miejscu potrafi odkładać się w nadmiarze. Gdy produkcja melaniny wymyka się spod kontroli, w jednym miejscu odkłada się jej więcej i powstaje plama.

Dlatego krem czy serum z witaminą C nie działa w oderwaniu od ochrony. Witamina C hamuje syntezę melaniny i wspiera rozjaśnianie przebarwień, a dodatkowo wzmacnia działanie filtrów przeciwsłonecznych. Filtry to składniki, które zatrzymują część promieniowania ultrafioletowego, zanim dotrze do skóry. Bez nich nawet dobrze dobrany kosmetyk pracuje na marne, bo słońce wciąż pobudza melanocyty, czyli komórki produkujące barwnik, do nowej pracy.

Do tego dochodzi czas. Pierwsze subtelne efekty rozjaśnienia skóry domowymi metodami można zauważyć po 4-6 tygodniach regularnego stosowania, więc żadna domowa metoda nie da wyniku po jednym wieczorze. Jeśli po kilku tygodniach nie widzisz różnicy, sprawdź jedną rzecz: czy pod kremem rozjaśniającym nakładasz codziennie filtr z wysoką ochroną. To od niego zaczyna się każda pielęgnacja przebarwień.

Ile czasu zajmuje rozjaśnianie przebarwień przy regularnej pielęgnacji?

Cztery do sześciu tygodni regularnego stosowania to według LalaMed czas, po którym można zauważyć pierwsze subtelne efekty rozjaśniania skóry domowymi metodami. To ważne, żeby nie zniechęcić się za szybko, bo kosmetyki działają powoli i wymagają cierpliwości. Warto też pamiętać, że przebarwienia pozapalne, czyli te po trądziku, urazach i skaleczeniach, zwykle utrzymują się od kilku miesięcy do roku, a ich intensywność maleje wraz z regeneracją skóry, jak podaje Kobiecy Wieczór.

Inaczej wygląda sytuacja z melazmą, czyli ostudą. To trudny rodzaj przebarwień do usunięcia samą pielęgnacją, ponieważ pigment zalega w warstwie skóry właściwej, co podkreśla SAY HI. Melazma często ustępuje samoistnie, gdy poziom hormonów w organizmie wraca do normy, na przykład po ciąży lub po odstawieniu leków hormonalnych, jak czytamy w Empik Pasje. Ostuda dotyczy głównie kobiet w ciąży, przyjmujących antykoncepcję hormonalną lub hormonalną terapię zastępczą.

Kluczowe znaczenie ma ochrona przed słońcem. Promieniowanie UV, czyli niewidzialne dla oka promieniowanie słoneczne, stymuluje produkcję melaniny, co może prowadzić do powstawania nowych przebarwień lub pogłębiania już istniejących. Dlatego ekspozycja słoneczna bez filtra SPF 50+, czyli preparatu chroniącego skórę przed promieniowaniem, nieprawidłowa pielęgnacja i osłabiona bariera naskórkowa sprzyjają utrwalaniu się plam, jak podaje Dermamed. Witamina C hamuje syntezę melaniny i wzmacnia działanie filtrów przeciwsłonecznych, a retinol przyspiesza namnażanie nowych komórek, co wpływa na rozjaśnianie skóry.

Jeśli po kilku miesiącach regularnej pielęgnacji nie widzisz poprawy, albo plamy są duże i nieregularne, warto skonsultować się z dermatologiem.

Kiedy przebarwienia na twarzy wymagają konsultacji z lekarzem?

Przebarwienia to miejscowe nagromadzenie melaniny. Część z nich blednie sama, gdy ustaje czynnik, który je wywołał, a część zostaje na dłużej i wtedy zwykła pielęgnacja bywa niewystarczająca. Granica między jednym a drugim nie zawsze jest oczywista, dlatego warto wiedzieć, kiedy odłożyć kosmetyki i umówić wizytę.

Sporo cierpliwości wymaga ostuda, czyli melasma: duże, nieregularne plamy na czole, policzkach, górnej wardze i brodzie, związane głównie z zaburzeniami hormonalnymi i ekspozycją na słońce. Pigment zalega w warstwie skóry właściwej, więc samą pielęgnacją trudno go usunąć. Melasma dotyczy głównie kobiet w ciąży, przyjmujących antykoncepcję hormonalną lub hormonalną terapię zastępczą, a u części z nich ustępuje samoistnie, gdy poziom hormonów wraca do normy, na przykład po ciąży lub po odstawieniu leków hormonalnych. Jeśli plamy nie bledną mimo upływu czasu, to sygnał, żeby porozmawiać z lekarzem.

Osobno warto potraktować zmiany, które nie wyglądają jak typowe przebarwienia. Plamy soczewicowate to przebarwienia posłoneczne na odsłoniętych partiach skóry, których liczba wzrasta z wiekiem, i takie zmiany również warto pokazać specjaliście, żeby potwierdził, z czym mamy do czynienia. Przy uporczywych lub niepokojących zmianach na skórze skonsultuj się z lekarzem lub dermatologiem, bo tylko badanie na miejscu pozwala ocenić, jaki to rodzaj zmiany i czy wymaga innego postępowania niż kosmetyk z półki.

Zanim sięgniesz po kolejny krem na przebarwienia, zrób jedną rzecz: zapisz, od kiedy widzisz plamy, czy pojawiły się po słońcu, po stanie zapalnym skóry czy w okresie zmian hormonalnych, i zabierz te notatki na wizytę. Taki opis porządkuje rozmowę i pomaga ustalić, czy wystarczy pielęgnacja, czy potrzebna jest dalsza diagnostyka.

Czytaj dalej